Ponad 10 tysięcy dzieci dzięki in vitro. Obietnice zamienione w realną pomoc
Ponad 10 tysięcy dzieci przyszło już na świat dzięki publicznemu programowi in vitro. To nie jest statystyka. To tysiące rodzin, które doczekały się spełnienia marzeń o dziecku. To dowód, że odpowiedzialne państwo naprawdę może pomagać, jeśli tylko chce.
Dla Lewicy od zawsze było jasne, że kwestie zdrowia reprodukcyjnego i leczenia niepłodności nie mogą być pozostawione wyłącznie prywatnemu rynkowi. Państwo powinno wspierać pary, które mimo starań napotykają trudności w drodze do rodzicielstwa.
Krok wstecz za rządów PiS
Przypomnijmy: to rząd PiS odebrał parom państwowe finansowanie in vitro, skazując tysiące osób na ogromne koszty lub całkowitą rezygnację z leczenia. Była to decyzja ideologiczna, nie oparta na wiedzy medycznej ani realnych potrzebach społeczeństwa.
Samorządy zamiast państwa
Gdy państwo się wycofało, Lewica nie odwróciła wzroku. W wielu miastach i gminach, także dzięki samorządowcom Lewicy, uruchamiane były lokalne programy wsparcia in vitro. To one przez lata ratowały marzenia o rodzicielstwie tam, gdzie rząd centralny zawiódł.
Obietnica dotrzymana
Po wejściu Lewicy do rządu publiczne finansowanie in vitro zostało przywrócone w skali ogólnopolskiej. Zgodnie z zapowiedziami. Bez kruczków, bez półśrodków. Efekty przyszły szybciej, niż wielu się spodziewało, dziś mówimy już o dziesiątkach tysięcy rozpoczętych procedur i ponad 10 tysiącach narodzin.
To działa i będziemy tego bronić
Program in vitro to przykład polityki opartej na faktach, empatii i realnych potrzebach ludzi. To inwestycja w przyszłość, w rodziny, w bezpieczeństwo społeczne. Dlatego Lewica będzie konsekwentnie bronić tego rozwiązania i rozwijać je dalej tak, aby dostęp do leczenia niepłodności był równy, powszechny i stabilny.
Dziś z ogromnym wzruszeniem patrzymy na realne efekty tej decyzji. I mówimy jasno: tak właśnie powinno działać nowoczesne państwo.


