Rzeszów pamięta. Uroczystości upamiętniające działaczy Lewicy – ofiary katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku
10 kwietnia 2010 roku. 8:41. Data i godzina, które dotknęły nas wszystkich – niezależnie od barw partyjnych, sympatii i politycznych okopów. Tego poranka w drodze do Katynia, gdzie polska delegacja miała oddać hołd oficerom zamordowanym przez Sowietów, zginęło 96 osób. Dziewięćdziesiąt sześć biografii urwanych w jednej chwili. Dziewięćdziesiąt sześć rodzin, które od szesnastu lat żyją z pustym miejscem przy stole. I szkoda każdej jednej z tych osób. Każdej – bez wyjątków, bez gwiazdek, bez politycznych przypisów.
Bo w tym samolocie nie było „ich” i „nas”. Byli ludzie, którzy dziś – gdyby los był łaskawszy – wciąż kształtowaliby polską politykę. Mądrzy, doświadczeni, z dorobkiem, jakiego dziś ze świecą szukać. Ilu dzisiejszych awantur byśmy sobie oszczędzili? Jak wyglądałaby Polska w Europie, jak wyglądałby Sejm, jak wyglądałaby debata publiczna? Jakie decyzje zapadłyby inaczej, jakie projekty doszłyby do skutku, jakie sojusze udałoby się zbudować? Nie wiemy. I nigdy się nie dowiemy. To jest właśnie ta najdotkliwsza ze strat – strata tego, co mogło być, a nie nastąpiło.
Uroczystości w Rzeszowie
W uroczystościach upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej wzięła udział delegacja Podkarpackiej Nowej Lewicy. Pod pomnikiem ofiar przed Urzędem Marszałkowskim w Rzeszowie wieniec złożyli Sekretarz Stanu w MSWiA Wiesław Szczepański wraz z Wicewojewodą Podkarpackim i Przewodniczącym Podkarpackiej Nowej Lewicy Wiesławem Bużem. Hołd ofiarom oddali także członkowie zarządu Podkarpackiej Rady Wojewódzkiej Nowej Lewicy – Wiceprzewodniczący Jakub Skiba i Paweł Szczygłowski, Sekretarz Gabriel Zajdel oraz Krystyna Dziągwa.
Obok delegacji Lewicy, pod tym samym pomnikiem, wieńce składali także marszałek Władysław Ortyl, wicemarszałek Piotr Pilch i członkini zarządu województwa Anna Huk. Każdy ze swojej strony sceny politycznej. Na co dzień różnimy się w wielu sprawach i różnić się będziemy – bo od tego jest demokracja i od tego jest polityka. Ale tego poranka, przed tym pomnikiem, żadna z tych różnic nie miała znaczenia. I bardzo dobrze, że tak się stało. Bo są chwile, w których trzeba odłożyć sztandary i po prostu stanąć obok siebie w milczeniu.
Pamięci tych, których nam brakuje najbardziej
Po uroczystościach przy pomniku delegacja spotkała się w siedzibie Podkarpackiej Rady Wojewódzkiej Nowej Lewicy, by oddać hołd przedstawicielom naszego środowiska, którzy również zginęli tamtego dnia. Spotkanie otworzył Przewodniczący Wiesław Buż, przypominając, jak ogromny wkład w budowę demokratycznej Polski i polskiej Lewicy wnieśli ci, których straciliśmy. Minister Wiesław Szczepański podzielił się osobistymi wspomnieniami i opowiedział o czymś, czego w żadnym podręczniku nie znajdziecie – jak wyglądał wybór delegacji na tamte uroczystości w Katyniu. Były to słowa świadka z pierwszego rzędu historii, a takich świadków z roku na rok ubywa.
Najważniejszym momentem dnia było uroczyste odsłonięcie tablic pamiątkowych i nadanie salom imion trojga wybitnych postaci polskiej Lewicy, bez których nasze środowisko nie byłoby dziś tym, czym jest:
🔹 Sala Jerzego Szmajdzińskiego
Wieloletni parlamentarzysta, wicemarszałek Sejmu, minister obrony narodowej. Człowiek, który Lewicę traktował jak służbę, a nie jak trampolinę do kariery. Jego sylwetkę przedstawił Wiesław Pajda, Przewodniczący Podkarpackiego Oddziału Stowarzyszenia „Pokolenia”.
🔹 Sala Izabeli Jarugi-Nowackiej
Wicepremierka, ministra polityki społecznej, niestrudzona działaczka na rzecz równouprawnienia i praw człowieka. Feministka w czasach, gdy słowo „feministka” wypowiadano tonem, jakim dziś mówi się o oszustach. Walczyła o równość wtedy, kiedy nikomu się to nie opłacało – czyli wtedy, kiedy walka o równość ma w ogóle sens. Sylwetkę przedstawił Stanisław Długosz, były przewodniczący okręgowy Unii Pracy.
🔹 Sala Jolanty Szymanek-Deresz
Posłanka na Sejm V i VI kadencji, szefowa Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Prawniczka z klasą i kulturą polityczną, których dziś brakuje na wagę złota. O jej dorobku, działalności publicznej i zaangażowaniu w dialog społeczny mówił Wiceprzewodniczący Podkarpackiej Nowej Lewicy Jakub Skiba.
Troje ludzi. Trzy biografie. Jedna Lewica. Można pisać o nich akademickie biogramy, ale prawda jest prosta i nie wymaga przypisów: oni budowali Polskę, w której dziś żyjemy. Polskę demokratyczną, w NATO, w Unii Europejskiej, z prawami kobiet, z polityką społeczną, która komuś naprawdę pomaga. Budowali ją nie z konferencji prasowych i nie z postów w mediach społecznościowych, ale z codziennej, mozolnej roboty.
Pamięć ponad podziałami
I to jest w tym wszystkim najistotniejsze: po szesnastu latach ta rocznica powoli – bardzo powoli, z bólem i z oporem, ale jednak – zaczyna być traktowana tak, jak być powinna. Jako element historii. Bez politycznego zacięcia, bez szukania winnych na siłę, bez przerabiania tragedii na narzędzie do bieżącej rozgrywki partyjnej. Po prostu pamięć. Po prostu hołd. Po prostu zaduma nad tym, co jako Polska – a nie jako ta czy inna partia – straciliśmy tamtego kwietniowego poranka.
I mamy szczerą, głęboką nadzieję, że tak już zostanie. Że kolejne rocznice będą wyglądały podobnie: ze wszystkimi środowiskami politycznymi przy jednym pomniku, w jednej ciszy, z jedną myślą. Bo jeśli z tej tragedii mamy wyciągnąć choć jedną lekcję na przyszłość, to właśnie tę: są momenty, w których trzeba odłożyć sztandary i po prostu stanąć obok siebie w milczeniu.
Naszym obowiązkiem jako Lewicy nie jest tylko pamiętać. Naszym obowiązkiem jest kontynuować dzieło tych, których straciliśmy – pracować dalej na rzecz Polski solidarnej, demokratycznej i sprawiedliwej. Tej Polski, w którą wierzyli Jerzy Szmajdziński, Izabela Jaruga-Nowacka i Jolanta Szymanek-Deresz.
Historia jest nauczycielką przyszłości. Oby tym razem ktoś jej posłuchał.
Cześć Ich Pamięci. 🌹



















