Lewica dowozi w Rzeszowie. Bezpieczeństwo to nie tylko armia

Rzeszów był kolejnym przystankiem ogólnopolskiej trasy #LewicaDowozi. Tym razem głównym tematem było bezpieczeństwo. Nie tylko to mierzone liczbą czołgów, żołnierzy i rakiet, ale bezpieczeństwo rozumiane znacznie szerzej: zdrowie, szkoła, praca, opieka nad dziećmi, cyberbezpieczeństwo, żywność, obrona cywilna i państwo, które w trudnym momencie nie zostawia człowieka samego.

25 października w auli Politechniki Rzeszowskiej spotkali się politycy Lewicy, przedstawiciele rządu, samorządowcy, działacze i przede wszystkim mieszkańcy Rzeszowa oraz Podkarpacia. Była konferencja prasowa, ale później była też normalna, otwarta rozmowa z ludźmi. I właśnie takich spotkań potrzeba więcej, bo polityka nie może polegać wyłącznie na przemawianiu do kamer w Warszawie.

W Rzeszowie byli m.in. marszałek Sejmu i przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty, wicewojewoda podkarpacki Wiesław Buż, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański, wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek, wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak, wiceministra edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz oraz prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek.

Bezpieczeństwo zaczyna się dużo wcześniej niż na poligonie

Najważniejszy przekaz tego spotkania był dla mnie prosty.

Bezpieczeństwo to nie tylko armia.

Oczywiście bez silnego wojska, sprawnej obrony cywilnej i dobrych sojuszy nie ma dziś bezpiecznej Polski. Za naszą wschodnią granicą trwa wojna. Rosja pozostaje realnym zagrożeniem. Odpowiedzialne państwo musi inwestować w armię, sprzęt, ochronę ludności i służby.

Ale na tym bezpieczeństwo się nie kończy.

Bezpieczny powinien czuć się również człowiek, który zachorował i wie, że dostanie się do lekarza. Rodzic, który może oddać dziecko do żłobka. Pracownik, który wie, że za miesiąc nadal będzie miał z czego zapłacić rachunki. Senior, który nie musi wybierać między lekami a jedzeniem. Dziecko, które potrafi rozpoznać zagrożenie w internecie. Rolnik, który wie, że polskie państwo traktuje bezpieczeństwo żywnościowe równie poważnie jak inne elementy odporności kraju.

I właśnie dlatego dobrze, że w Rzeszowie nie rozmawiano wyłącznie o wojsku. Tematy obejmowały obronność, ochronę ludności, cyberbezpieczeństwo, edukację, zdrowie i bezpieczeństwo żywnościowe.

To jest podejście, które Lewica powinna konsekwentnie pokazywać.

Państwo nie jest silne dlatego, że ma piękną defiladę raz w roku. Państwo jest silne wtedy, kiedy działa również w zwykły poniedziałek rano.

NATO i Unia Europejska. Tutaj nie ma miejsca na eksperymenty

Włodzimierz Czarzasty przypomniał w Rzeszowie również coś, o czym szczególnie na Podkarpaciu warto mówić bardzo wyraźnie.

Dwie podstawowe kotwice naszego bezpieczeństwa to NATO i Unia Europejska.

To nie są abstrakcyjne organizacje z Brukseli czy Waszyngtonu. Dla kraju położonego w takim miejscu jak Polska są jednym z fundamentów naszego bezpieczeństwa.

Czarzasty przypominał przy tym rolę Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera w drodze Polski do zachodnich struktur bezpieczeństwa i integracji europejskiej. Dziś, gdy za naszą granicą trwa wojna, znaczenie tych decyzji widać jeszcze wyraźniej.

Możemy kłócić się o tysiąc rzeczy. Możemy dyskutować o gospodarce, podatkach, polityce społecznej czy tempie zmian.

Ale na jednym nie wolno eksperymentować.

Polska ma być mocno zakotwiczona w NATO i Unii Europejskiej.

Zwłaszcza tutaj, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Ukrainą, geopolityka nie jest akademicką zabawą.

Podkarpacie i obrona cywilna. Tu pojawiły się konkrety

Dobrze, że za dużymi hasłami pojawiły się też liczby.

Wicewojewoda Wiesław Buż mówił o inwestycjach w opiekę nad najmłodszymi. W ciągu ostatnich dwóch lat na Podkarpaciu podpisano 120 umów dotyczących nowych żłobków, przedszkoli i innych miejsc opieki nad dziećmi do trzeciego roku życia.

I ktoś może zapytać: co żłobek ma wspólnego z bezpieczeństwem?

Bardzo dużo.

Bo bezpieczeństwo rodziny to także możliwość powrotu do pracy po urodzeniu dziecka, dostęp do opieki i pewność, że miejsce zamieszkania nie przekreśla normalnego funkcjonowania zawodowego.

Wiceminister Wiesław Szczepański mówił z kolei o ochronie ludności. Podkarpacie było w 2025 roku liderem wykorzystania środków na obronę cywilną. Rozbudowywany jest również cyfrowy system alarmowania. Na początku roku w regionie było około 240 cyfrowo uruchamianych syren, a do końca roku ich liczba ma wzrosnąć do około 1050.

I to jest właśnie polityka, która ma sens.

Nie straszenie ludzi wojną od rana do wieczora, ale przygotowanie państwa na sytuację, której wszyscy mamy nadzieję nigdy nie zobaczyć.

Armia ma być silna. Ale pieniądze powinny również pracować tutaj

Wiceminister obrony Stanisław Wziątek mówił o modernizacji polskich sił zbrojnych, zwiększaniu liczby żołnierzy oraz inwestycjach w przemysł obronny. Według przedstawionych podczas spotkania założeń liczebność wojska ma w 2027 roku zbliżyć się do 240 tysięcy żołnierzy. Podkreślano też znaczenie inwestycji w polski przemysł zbrojeniowy i możliwości, jakie mogą one stworzyć dla regionów dawnego Centralnego Okręgu Przemysłowego, w tym Podkarpacia.

To dla naszego regionu powinien być szczególnie ważny temat.

Jeżeli Polska wydaje ogromne pieniądze na bezpieczeństwo, to te środki nie powinny wyłącznie wyjeżdżać za granicę. Powinny również budować polski przemysł, technologię, miejsca pracy i kompetencje.

A Podkarpacie ma tutaj wszystko, żeby być jednym z beneficjentów tej zmiany.

Mamy tradycje przemysłowe. Mamy Dolinę Lotniczą. Mamy firmy, uczelnie i ludzi, którzy potrafią pracować przy najbardziej zaawansowanych technologiach.

Bezpieczeństwo może i powinno oznaczać również rozwój.

Szkoła też jest elementem bezpieczeństwa państwa

Ciekawy i moim zdaniem zbyt rzadko poruszany temat podjęła Paulina Piechna-Więckiewicz.

Szkoła nie jest przecież wyspą odciętą od świata.

Jeżeli zdarzy się sytuacja kryzysowa, to właśnie w szkołach i przedszkolach znajdują się setki tysięcy dzieci. Dyrektor, nauczyciele i pracownicy muszą wiedzieć, co robić.

Planowane jest przeszkolenie 7500 dyrektorów szkół i przedszkoli z budowania zespołów zarządzania kryzysowego. Program ma kosztować 47 mln zł ze środków unijnych. Mowa była również o regularnych ćwiczeniach dotyczących różnych sytuacji zagrożenia oraz o bezpieczeństwie dzieci w internecie.

I bardzo dobrze.

Bo cyberbezpieczeństwo nie zaczyna się w serwerowni ministerstwa.

Często zaczyna się od telefonu nastolatka, fałszywego linku, wyłudzenia danych, manipulacji w mediach społecznościowych albo zwykłego braku wiedzy.

Ukraina. Pomagać, ale nie udawać, że historia nie istnieje

Na Podkarpaciu nie da się również rozmawiać o bezpieczeństwie bez Ukrainy.

I tutaj potrzebna jest dojrzałość, a nie polityka oparta na dwóch skrajnościach.

Można jednoznacznie wspierać Ukrainę w walce z rosyjską agresją i jednocześnie jasno mówić o Wołyniu, UPA i pamięci historycznej.

Jedno drugiego nie wyklucza.

Czarzasty odniósł się w Rzeszowie krytycznie do decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej dotyczącej upamiętnienia UPA i Romana Szuchewycza. Jednocześnie przypomniał ogromną pomoc, której Polacy udzielili Ukraińcom po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, oraz znaczenie obywateli Ukrainy dla polskiej gospodarki.

To jest uczciwe stanowisko.

Nie potrzebujemy ani antyukraińskiej histerii, która ostatecznie służy przede wszystkim Kremlowi, ani zamiatania trudnej historii pod dywan.

Polska ma własne interesy, własną pamięć i własne bezpieczeństwo.

I właśnie nimi powinna się kierować.

Państwo trzeba finansować

W Rzeszowie wrócił także temat podatków.

Lewica pozostaje przy prostym założeniu: człowiek zarabiający niewiele nie powinien oddawać państwu takiej samej części swoich możliwości jak ktoś, kto zarabia miliony.

Dlatego popiera progresję podatkową i większy udział najbogatszych oraz największych firm w finansowaniu wspólnych wydatków.

Bo szkoła, szpital, policja, wojsko, droga czy obrona cywilna nie biorą się z powietrza.

Ktoś musi za nie zapłacić.

I trudno przekonywać pielęgniarkę, nauczyciela czy kasjera, że państwo nie ma pieniędzy, jeżeli jednocześnie największe podmioty gospodarcze potrafią skutecznie minimalizować swoje obciążenia.

Czarzasty mówił w Rzeszowie, że mniej zarabiający powinni płacić małe podatki lub nie płacić ich wcale, natomiast osoby o najwyższych dochodach powinny wnosić większy wkład w finansowanie państwa.

To nie jest żadna rewolucja.

To zwykła sprawiedliwość.

Był też oczywiście wątek polityczny.

Włodzimierz Czarzasty powiedział w Rzeszowie krótko:

„My te wybory wygramy”.

I dobrze.

Jednocześnie Czarzasty deklarował dalszą współpracę w ramach Koalicji 15 października, podkreślając, że Lewica nie zamierza przy okazji rezygnować z własnego programu.

I tutaj padło chyba jedno z najlepszych zdań całego dnia:

„Jak nas wypychają drzwiami, to wchodzimy oknem”.

Dokładnie.

Bo Lewica nie jest potrzebna po to, żeby być trochę bardziej czerwonym dodatkiem do większych partii.

Jest potrzebna po to, żeby pilnować praw pracowników, mieszkań, ochrony zdrowia, świeckiego państwa, praw kobiet, silnych usług publicznych i sprawiedliwych podatków.

I żeby przypominać, że bezpieczeństwo człowieka nie kończy się na granicy państwa.

Zaczyna się często dużo bliżej.

W mieszkaniu, na które go stać.

W przychodni, do której może się dostać.

W szkole jego dziecka.

W pracy, za którą dostaje uczciwe pieniądze.

W telefonie, z którego nie wykradną mu oszczędności.

W sprawnym państwie, które w chwili zagrożenia wie, co robić.

Lewica ma być blisko ludzi

Trasa #LewicaDowozi ma odwiedzić kolejne polskie miasta. I dobrze, bo polityka zamknięta w warszawskim studiu telewizyjnym szybko zaczyna żyć sama dla siebie.

Rzeszów pokazał coś jeszcze.

Na Podkarpaciu jest miejsce na Lewicę.

Nie na Lewicę kopiującą innych i przepraszającą za własny program. Na Lewicę mówiącą własnym głosem, rozumiejącą problemy regionu i potrafiącą połączyć sprawy wielkiej polityki z tym, czym ludzie żyją każdego dnia.

Silna armia i silny szpital. Bezpieczna granica i bezpieczna szkoła. Obrona cywilna i żłobek. Nowoczesny przemysł i uczciwa praca.

To nie są konkurujące ze sobą światy.

To wszystko razem nazywa się bezpieczne państwo.

I właśnie o takim państwie rozmawialiśmy w Rzeszowie.

Najpierw ludzie. Potem cała reszta.